Była dyrektor żłobka oskarżona
Autor: Michał Laudy (laudy@biala24.pl)
Data publikacji: 27.07.2017, 09.50
fot. Michał Laudy
- Zrobiła sobie prywatny folwark - mówiły o byłej dyrektor publicznego żłobka "Skarbiec Skrzata" pracownice. - To wygląda na zemstę, nagonkę na moją osobę - twierdziła ich była przełożona. Sąd zajmie się sprawą Anety S., oskarżonej o przekroczenie uprawnień i mobbing.
Zarzut wobec Anety S. zajmuje prawie całą stronę aktu oskarżenia. Według prokuratury, proceder trwał od marca 2009 do września 2016 roku. To przestępstwo przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej z działaniem na szkodę interesu publicznego lub prywatnego oraz złośliwego lub uporczywego naruszania praw pracowniczych. Grozi za to do 10 lat pozbawienia wolności.

S. była kierownikiem żłobka miejskiego "Skarbiec Skrzata" od 21 marca 2009 roku. W styczniu 2011 złobek przekształcono z zakładu budżetowego w jednostkę budżetową i pani kierownik stała się panią dyrektor. Była nią do 7 października 2016 roku, kiedy to zwolniono ją w trybie natychmiastowym. Obecnie żłobkiem zarządza Agnieszka Kulicka.

Wrogie, nieetyczne, obraźliwe, mściwe, złośliwe, upokarzające
Tych epitetów jednym ciągiem użył prokurator, opisując zachowanie byłej dyrektor. To podsumowanie długiej listy grzechów - na pierwszym miejscu wymieniono wydawanie publicznych pieniędzy na szereg przedmiotów, które ani nie były ujęte na stanie majątkowym placówki ani w ogóle potrzebne jej do funkcjonowania. S. zarzucono także nepotyzm, pobieranie posiłków do prywatnych celów, celowe zaniedbania przy dokumentacji wypadków pracownic i wymuszanie składek od pracowników na prezenty dla siebie. Podwładni oskarżonej mieli także problem z otrzymaniem urlopu, słyszeli od niej nieprawdziwe informacje o innych pracownikach, które skutkowały skonfliktowaniem zespołu.

O sprawie jako pierwsze napisało "Słowo Podlasia", do którego zgłosiła się grupa kilku pracownic, skarżąc się, że przez lata doświadczały poniżania i gróźb ze strony dyrektor. 22 września 2016 roku do urzędu miasta wpłynęła skarga na działania S. Prezydent Dariusz Stefaniuk przekazał pismo prokuraturze, która 11 października wszczęła śledztwo. Akt oskarżenia skierowano do bialskiego sądu w ostatnim dniu maja.

Arielka i metadon
Lista niepotrzebnych zakupów, jaką ustalił prokurator, miejscami pokrywa się z listą codziennych zakupów przeciętnego czytelnika - artykuły spożywcze, folia aluminiowa. Są też jednak inne pozycje, jak płyty DVD o eutanazji oraz "Chleb i światło. Na metadonie" czy też książka "W drodze z umierającymi", a także zestaw klocków Lego "Dom Arielki". Łączna wartość podejrzanych zakupów to ponad 21 tysięcy złotych.

Według prokuratury, S. praktycznie codziennie wywoziła "żłobkowe" jedzenie, pakowane przez kucharki w specjalne pojemniki. Aby zatuszować ten proceder, opracowywano jadłospis z zaniżoną gramaturą. Doszło nawet do tego, że w placówce były dwa jadłospisy - jeden oficjalny do kontroli, a drugi wywieszany dla rodziców. Była także lista pracowników, którzy składają się na prezenty dla przełożonej. Za brak składki były szykany. Dyrektor miała także wymuszać na pracownicach deklaracje, że nie zajdą w ciążę. Nie udzielala urlopów, a jeżeli już zezwoliła na "wolne", to dokładnie o nie wypytywała.

S. miała również zmuszać pracowników do szycia prywatnych rzeczy oraz czyszczenia i naprawy butów w godzinach ich pracy. Nie poinformowała stosownych organów o wypadku w pracy, utrudniała dokumentację innego takiego zdarzenia. "I tak nie dostaniesz odszkodowania" - miała usłyszeć od swojej szefowej pracownica, która złamała nos. Pierwszą umowę zlecenia z członkiem rodziny S. podpisała już w maju 2009 roku. Później zatrudniła tę osobę na umowę o pracę.

Dyrektor: to nagonka. Pracownice: czułyśmy się zastraszone
- W sprawie przesłuchaliśmy 27 świadków - informuje nas Mariola Sidorowska, zastępca prokuratora rejonowego. Status pokrzywdzonych w tej sprawie mają 24 osoby. Była dyrektor, przesłuchana 23 maja, nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień.

"Nigdy nie podnosiłam głosu na personel. Za moich czasów została przyznana jedna nagana pracownikowi za niewywiązanie się z obowiązków, ale była ona mocno umotywowana i zgodna z kodeksem pracy oraz regulaminem żłobka. Chciałam, by żłobek był placówką na miarę XXI wieku. Nie tylko pod względem wyposażenia. Bo to nie tylko budynek, ale przede wszystkim ludzie. Nie zastraszałam, nie szantażowałam emocjonalnie, nie upokarzałam publicznie i nie stosowałam gróźb wobec pracowników. Nie leży to w mojej naturze, zawsze szanowałam drugiego człowieka. Wiedziałam, że dyrektorem się bywa, ale trzeba być przede wszystkim człowiekiem. To wygląda na zemstę, nagonkę na moją osobę. Te zarzuty są bardzo ogólnikowe, oparte na subiektywnym postrzeganiu konkretnych sytuacji. Ale uważam, że te panie do końca tak nie myślą, ktoś je umiejętnie podburzył, żeby w ten sposób mówiły" - mówiła dyrektor "Słowu" jeszcze przed tym, jak sprawą zajęli się śledczy. Później nie chciała już szerzej komentować sprawy.

"Rodzice oddawali dzieci pod opiekę miłych i uśmiechniętych pań, nie zdając sobie sprawy, że gdy zamykały się drzwi ten uśmiech z twarzy znikał. Pracowałyśmy pod ciągłą presją, po prostu bałyśmy się przychodzić do żłobka. Pani dyrektor krzyczała na nas, pod byle pretekstem zwracała uwagę i karała za drobne przewinienia. Czułyśmy się zastraszone" - mówiły dziennikarce gazety pracownice żłobka.

Nie wiadomo jeszcze, kiedy rozpocznie się proces w tej sprawie. Trwa proces, w którym była dyrektor walczy o przywrócenie do pracy. "Prezydent przeczytał fragment skargi. Byłam w szoku. Powiedziałam, że się z tym nie zgadzam. A pan prezydent odpowiedział, że albo się sama zwolnię albo zostanę zwolniona. Odmówiono mi wtedy wglądu w skargę. Poprosiłam o kilka dni zastanowienia, ale dostałam tylko godzinę. Wyszłam i źle się poczułam" - opisywała spotkanie w urzędzie miasta S., zeznając przed sądem pracy. Do spotkania z prezydentem doszło dzień po wpływie skargi od pracownic.
KOMENTARZE
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usługi zgodnie z polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.