Gospodarstwo agroturystyczne z Krzymowskich
Autor: Istvan Grabowski
Data publikacji: 16.04.2017, 22.44
fot. Istvan Gabowski
Agroturystyka ma coraz więcej zwolenników. Sympatycy podkreślają swobodę w wyborze miejsca i celu wypoczynku, bez poddawania się regułom stosowanym przez domy wczasowe. Z satysfakcją odnotować trzeba miejsca, które warto polecić zwiedzających.
W ocenie bywalców Krzymowskie to niemal idealne miejsce na letni wypoczynek. Małgorzata i Jerzy Kopytiukowie znaleźli swój raj na ziemi. Dziesięć lat temu zdecydowali się opuścić mieszkanie w bloku spółdzielczym i zamieszkali w wyremontowanym starannie dworku Boczenka, zajmowanym w latach międzywojennych przez rodzinę Kryńskich. Włożyli sporo zapału i pieniędzy, aby dworek w Krzymowskich (gm. Biała Podlaska) otrzymał dawny blask. Ze starej, pamiętającej 1891 r. siedziby ziemiańskiej pozostały tylko cztery ściany, bo reszta była zmurszała. Sami zaplanowali architekturę nowej bryły budynku i konsekwentnie od parteru po dach tworzyli coś, czego kształtu nie dało się początkowo przewidzieć. Kilkuletnie starania przyniosły nadzwyczajne efekty.

 Obecny dworek, z pomieszczeniami  reprezentacyjnymi na parterze i pokojami gościnnymi na piętrze, śmiało mógłby startować w ogólnopolskim konkursie na pomysłowo zaadaptowany zabytek. Turystów, których w ostatnich latach nie brakuje, zachwycają nie tylko jego konstrukcja, staranność wykonania i dbałość o elementy zdobnicze, ale też estetyka i funkcjonalność wnętrz. Szczególny podziw budzi rodzinny salonik z ozdobnym kominkiem, który dzięki pomysłowemu rozwiązaniu ogrzewa pomieszczenia na parterze. Na górze gospodarze przygotowali elegancko wyposażone pokoje z łazienkami z myślą o gościach, którzy chcieliby tutaj spędzać wczasy.

- Nasz dworek ma liczne atuty, nie tylko lokalowe, aby właśnie tutaj spędzać urlopy. Turyści, którzy zdecydują się u nas zamieszkać, mogą liczyć na domowe, wyjątkowo smaczne posiłki, stałe zaopatrzenie w mleko, nabiał, drób i króliki, a także miód z domowej pasieki - zapewnia Małgorzata Kopytiuk.

W dworze Boczenka, który dwa lata temu doceniony został przez lubelski Urząd Marszałkowski w konkursie na wzorowo prowadzone gospodarstwo agroturystyczne, goście mają zapewnione atrakcje przez cały rok. Zimą kuligi  saniami po malowniczej okolicy, latem przejażdżki w siodle, wyprawy rowerowe, możliwość wędkowania i pływania kajakami. Okoliczne lasy obfitują w grzyby i bogactwo jagód, a bliskość do pracowni ginących zawodów w Sitniku i Worońcu stwarza okazję bliższego poznania ludowego rękodzieła. Nic dziwnego, że przyjeżdżają tu ludzie z odległych stron: Warszawy, Gdańska, Łodzi i Katowic. Kto choć raz przyjedzie, chce na bywać częściej. Spokój, cisza, sielskie krajobrazy i życzliwość gospodarzy to główne atuty wyjątkowo urokliwego miejsca.

Starania gospodarzy doceniają Pracownicy Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego z oddziałem w Grabanowie, polecając ich dworek uczestnikom zlotów i konferencji metodycznych. Sadyba Koputiuków może jednorazowo przyjąć 15 osób. Posiłki serwuje im właścicielka specjalizująca się w potrawach  kuchni regionalnej. Wyjątkowo smakowitej, jak twierdzą bywalcy Boczenki.
KOMENTARZE
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usługi zgodnie z polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.