Grafiki poruszające wyobraźnię (FOTO)
Autor: Istvan Grabowski
Data publikacji: 04.02.2017, 14.22
fot. Ryszard Godlewski
Trzeba było objechać kilka kontynentów, zdobyć ogromną ilość nagród i wyróżnień, aby w końcu trafić do Białej Podlaskiej. 3 lutego w Galerii Podlaskiej BCK otwarta została wystawa grafik gliwiczanki Ewy Kutylak. Autorka zjawiła się na wernisażu i zrobiła wrażenie osoby niezwykle ciepłej, sympatycznej i kontaktowej.
Twórczość cenionej w świecie graficzki jest niezwykła nie tylko w bogactwo wykorzystywanych przez nią technik. Trzeba wiedzieć, że podstawą papierowych odbitek (eksponowanych potem w różnych miejscach) są żłobienia rylcem lub diamentową igłą wykonane w metalowej kliszy. Wymaga to mnóstwa czasu, siły fizycznej i pomysłowości, aby zawrzeć w metalu esencję konceptu. Każda z wystawianych w Galerii Podlaskiej prac to w zasadzie temat do głębszych rozważań i interpretacji. Przenoszą one oglądających w świat fantazji, zezwalając na dowolne tropy myślowe. Z powodzeniem mogłyby one stanowić ilustracyjne uzupełnienie niejednej baśni lub prozy historycznej. Po wernisażu z udziałem wielu miłośników sztuki, poprosiliśmy autorkę o wypowiedź.



Z jakimi reakcjach widzów spotyka się pani na wystawach?  
- Wiedza o grafice, a zwłaszcza o sposobie powstawania moich prac, jest  na ogół wątła i część osób sądzi, że są to rysunki z mnóstwem zagadkowych detali. Ludzie przystają zdziwieni, zaskoczeni, nawet zauroczeni. Otrzymuję mnóstwo pytań, głównie o inspiracje. Nie ukrywam, że te obrazy wyjęte jakby ze snów, powstają pod wpływem czaru poezji. Dlatego do niektórych prac dołączyłam intrygujące mnie wiersze.

Pani prace noszą zagadkowe tytuły: „Wygnanie”, „Ostatni dzień w raju”, Noe”, „Rada” , „Dzieciństwo”, „Rozmowa”. Czy świadomie nawiązuje w nich pani do przedstawień średniowiecznych?
- To prawda. Lubię sztukę Średniowiecza oraz wczesnego Renesansu i często korzystam z obecnych w tamtych epokach motywów. Przemawia za tym sfera duchowa, która jest dla mnie szalenie istotna.

Widza pani prac intryguje surrealistyczny świat, jakby wyjęty ze średniowiecznego moralitetu. Zależy pani na tworzeniu nastroju zagadki?
- Nie ukrywam, że tajemnica jest dla mnie podstawą każdego obrazu. Można ją wyrazić abstrakcyjnie, albo figuratywnie. Nie narzucam nikomu jednoznacznej interpretacji. Zostawiam widzom furtkę do samodzielnych poszukiwań ukrytych tam treści. Wiele oglądających osób interpretuje moje starania w sposób odmienny od moich założeń. I to też jest ciekawe.

Wykorzystuje pani rozmaite techniki wklęsłe: miedzioryt, suchą igłę, mezzotintę, akwafortę i akwatintę. Co decyduje o ich wyborze lub łączeniu kilku sposobów żłobienia?
- Nigdy nie przygotowują całościowego szkicu. Mam zwykle wstępną koncepcję, która rozwija się w trakcie roboty. Daję ponieść się wyobraźni.

Pani prace były nagradzane w wielu krajach świata. Co daje pani satysfakcję?
- Wbrew pozorom, nie tworzę je z myślą o nagrodach czy przyznawanych mi stypendiach artystycznych, choć satysfakcja z sukcesu daje mi siłę napędową do pracy. Ostatnio wielką przyjemność sprawiła mi nagroda wręczona w Bibliotece Raczyńskich oraz dwa wyróżnienia na światowej wystawie grafiki w Chinach. To są mobilizujące momenty.

Wrażeniami z wernisażu podzielili się też ludzie związani czynnie z plastyką.
Roman Pieńkowski: - Znając sposób powstawania tych grafik podziwiam tytaniczną pracę, jaką musiała wykonać autorka. Dostrzegam w jej obrazach wyjątkową wrażliwość, wyobraźnię i charyzmę. Jej grafiki są na najwyższym poziomie, wykonane niezwykle szlachetnie.
Ewa Borowska- Kurpeta: - Ta sztuka jest mi bardzo bliska, bo sama kończyłam grafikę użytkową, choć jej teraz nie praktykuję. Podoba mi się nastrojowość i duchowość. Czuje się w niej poetycką nutę.
Magdalena Wójcik: - Podoba mi się klimat wystawy, figuratywność i przepełniająca ją symbolika. Wyraźnie czuje się nawiązanie do rytów średniowiecznych, owianych nutką tajemnicy. Podoba mi się też konsekwencja autorki. Trwa w swoim świecie, jakby na przekor temu, co dzieje się we współczesnej sztuce polskiej.

Wystawę grafik Ewy Kutylak oglądać można w Galerii Podlaskiej do 1 marca 2017 r.


KOMENTARZE
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usługi zgodnie z polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.