Oktanowa rodzina
Autor: Bartłomiej Jaroszewski, IJ
Data publikacji: 17.06.2017, 03.21
Podczas otwarcia sezonu (fot. Karolina Jaszczuk)
Grupa powstała z przyjaźni czterech osób, których łączyły wspólne zainteresowania i wielka miłość do motoryzacji. Ciągłe rozmowy o autach, dziesiątki godzin spędzonych w garażach i setki przejechanych wspólnie kilometrów. To właśnie Ride it Crew.
A wszystko to, by stworzyć grupę która ma na celu zrzeszać ludzi którzy nie koniecznie mają wypasione fury ale pasja do motoryzacji wypełnia im cale życie. Wszystko zaczęło się ponad dwa lata temu. Grupa chłopaków z Białej Podlaskiej postanowiło stworzyć coś, na co mogli tylko patrzeć w Internecie lub na imprezach poza miastem. Podkreślają, że chodziło im o eventy motoryzacyjne.

Wyjaśniają, że wiele imprez motoryzacyjnych w tym okresie  odbywało się wiele kilometrów od Białej a na naszym terenie za bardzo nie odbywały się, wyłącznie od czasu. W głowach chłopaków zrodziła się myśl na temat organizacji imprez i eventów a było to na przełomie lutego i marca 2016. Wspominają, że  temat ten był obecny w ich rozmowach praktycznie każdego dnia.

- Wtedy nawet chyba dokładnie nie wiedzieliśmy jak to ma wyglądać. Chcieliśmy tylko żeby u nas lub w naszej okolicy były spoty i eventy motoryzacyjne które widzieliśmy w Internecie i  które będą zrzeszać innych fanów motoryzacji jakimi byliśmy my sami - wyjaśnia jeden z założycieli grupy.

Dodaje, że wtedy w Białej był duży deficyt na takie pomysły a wiele grup, które wcześniej istniały po prostu się rozpadły. Pomysłodawcy podkreślają, że mieli wolną rękę do tego typu inicjatyw i to było bodźcem do popchnięcia ich o krok dalej. - Mniej więcej mieliśmy wizję i pomysł na to co będziemy robić. Chodziło nam głównie o spoty i nocną jazdę ulicami miasta oraz w miarę perspektywy, czasu i doświadczenia coraz większe eventy – dodaje jeden z założycieli.

W swojej historii mają również różne epizody związane z nazwą ich spotkań. Pierwsza nazwa brzmiała „Spoty Bialskiej Motoryzacji”. – Tak naprawdę ta nazwa nie koniecznie nam się podobała, była trochę „bez życia”.  W międzyczasie prowadziliśmy różne dyskusje, które trwały przez kilka kolejnych dni - aż do majówki – dodaje jeden z uczestników. Zaznaczają, że w tym dniu mimo znacznego zmęczenia po nocnym spotkaniu, jeden z nich rzucił hasło „Ride it”. Czyli w ich tłumaczeniu – „Jedź To” czyli „Jazda”. – Słowo „Jedź” było od tego co robiliśmy w piątkowe wieczory a „To” to nawiązanie do tekstu który pojawia się w slangu rajdowców i drifterów - jedź swoje. Miał to być taki swoisty żart językowy a tłumaczenie na angielski brzmiało całkiem fajnie – wyjaśniają.

Przyznają, że początkowo nie byli do końca przekonani co do nazwy ale jednocześnie już zaczęli szkicować jakiś zarys loga.

Wspominają, że wstępnej nazwie ich pasji temat ucichł ponownie, ze względu na pojawienie się nowego gracza w mieście. - Pomyśleliśmy to może być to, brzmi obiecująco i nawet ciekawie się zapowiada - wyjaśnia jeden z chłopaków. Jednak z biegiem czasu  stwierdzili,  że to nie do końca to czego ich czwórka oczekuje. Wyjaśniają, że kolejne plany jednak ucichły znowu na kilka miesięcy aż do lipca gdzie pewnego wieczora przypadkiem spotkali na mieście chłopaka, który również szaleńczo pasjonował się tym co oni. - Opowiedzieliśmy mu o swoich planach i wizjach. Gdy poruszyliśmy temat co do nazwy, dodał od siebie słówko „Crew”- czyli ekipa - wspomina jeden z organizatorów.

Wspominają, że tak zostało już do dziś, czyli stali się Ride It! Crew. Znaczenie tłumaczą jako „Ekipa jedź to!”. Tym sposobem do grona organizatorów trafił kolejny miłośnik motoryzacji.  
Zaznaczają, że od tamtej pory grupa zaczęła się prężnie rozwijać. Powstało wspólnie logo, które funkcjonuje do dziś. Założony został Fanpage na portalu społecznościowym. - Na początku sierpnia odbył się pierwszy spot a zainteresowanie nim wydało się całkiem spore. Wiec zaczęliśmy organizować kolejne spoty, średnio co dwa tygodnie. A zainteresowanie nimi było coraz większe – opowiadają.

Okazało się, że zwykłe spotkania na parkingu pod hipermarketem zaczęły się przeradzać w coraz większe imprezy. Grupa pod koniec roku zaczęła udzielać się charytatywnie poprzez zbiórkę rzeczy dla bialskiego schroniska. Rok 2017 rozpoczął się dużą imprezą na bialskim lotnisku. Podkreślają oni, że liczba uczestników tej imprezy i poziom reprezentowanych aut zaskoczył ich samych jako organizatorów.

- Ogólnie idea naszej grupy była taka żeby zrzeszyć ludzi, którzy nie koniecznie mają wypasione fury, ale pasja do motoryzacji wypełnia im całe życie. Wspólna wymiana spostrzeżeń i wiedzy to o co chodzi w tym wszystkim. Liczy się  przyjazna atmosfera i poczucie że jesteś wśród ludzi którzy kochają to samo co Ty i żebyś czuł się jak w domu – podkreślają.

Z dumą wspominają, że z biegiem czasu z kilku osób  zrobiła się nie „Crew” czyli grupa,  ale prawie 50 osobowa rodzina, która widuje się kilka razy w tygodniu. - Krótko mówiąc klimat na spocie tworzą ludzi, a samochody są tylko dodatkiem – dodaje na koniec jeden z chłopaków.

Artykuł przygotowany w ramach zajęć praktycznych studentów socjologii na Państwowej Szkole Wyższej.
KOMENTARZE
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usługi zgodnie z polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.