Po słonecznej stronie życia
Autor: Istvan Grabowski
Data publikacji: 13.03.2017, 19.31
Monika Chodzińska
Koncerty Eleni to prawdziwa przyjemność i okazja do muzycznego relaksu. Wiedzą o tym ludzie, którzy bywają na jej recitalach. Niedzielny występ w sali koncertowej BCK był okazją do przypomnienia sobie jej szlagierów.

Eleni wybrała ze swoich płyt złote przeboje, okraszając je greckimi melodiami Mikisa Teodorakisa i własnymi wersjami światowych standardów. Po koncercie uśmiechnięta i stale pogodna artystka podpisywała fanom swoje płyty. Zgodziła się też odpowiedzieć na pytania naszego portalu.

Mówią o tobie artystka wielkiego serca. Jak przyjmujesz takie określenie?

- Jest mi bardzo miło i bardzo dziękuję wszystkim, którzy tak o mnie myślą i mówią. To wielkie wyróżnienie dla człowieka, a tym bardziej dla artysty. Z jednej strony zawsze staram się, aby każdy usłyszany komplement dzielić na pół, by nie wpaść w sidła samo-zachwytu, który czasami potrafi człowieka zgubić, z drugiej zaś strony każde miłe słowo, jakim zostaje obdarowana, motywuje mnie do bycia jeszcze lepszym człowiekiem.   

Co sprawia, że tak chętnie starasz się pomagać innym?

- Myślę, że moje wychowanie i wzrastanie w rodzinie pełnej miłości dla drugiego człowieka spowodowało ukształtowanie mojej osobowości z wielką wrażliwością na biedę innej osoby. Czasami graniczy to z naiwnością, czasami moje otwarte serce jest wykorzystywane, ale w życiu trzeba liczyć się ze wszystkim.

Życie nie szczędziło ci bolesnych momentów (m.in. tragiczna śmierć twojej córki). Wszędzie, gdzie się pojawisz, publiczność ogląda cię jednak pogodną i uśmiechniętą.

- Nie można tylko rozpamiętywać otrzymywanych ciosów. Staram się być optymistką i czuć się, jak głosi tytuł jednej z moich piosenek „Po słonecznej stronie życia”.

To naprawdę pomaga żyć.

Jaka muzyka wydaje ci się najbliższa?

- Najbliższa memu sercu jest muzyka grecka, którą w wolnych chwilach udaje mi się słuchać i dzięki której jestem na bieżąco z wiadomościami, co dzieje się na greckim rynku muzycznym. Również poprzez słuchanie utrwalam sobie i mam żywy kontakt z językiem greckim.

Większość twoich nagrań powstaje w domowym studiu. Czy dzięki temu masz więcej czasu na staranne dopieszczenie tworzonych piosenek?

- To prawda. Moje utwory głównie nagrywane są w domowym studio, więc siłą rzeczy nie tracę czasu na wyjazdy i nie jestem obligowana godzinami otwarcia, tylko korzystam wtedy, kiedy mogę i wtedy, kiedy najlepiej się czuję głosowo. To bardzo komfortowe dla wykonawcy mieć takie zaplecze techniczne z jednoczesną możliwością dopracowania każdego szczegółu w czasie nagrywania utworu.

Słuchacze kojarzą twoje imię ze słoneczną Grecją. Czy mieszkając w Poznaniu miałaś okazję odwiedzać rodzinne strony?

- Przez wiele lat każdego roku odwiedzałam moich bliskich w Grecji. Obecnie z powodu pracy zawodowej, częstych koncertów, jak również dość mocno rozwiniętej działalności charytatywnej, do Grecji wyjeżdżam tylko w miarę możliwości, gdzie spędzam czas wypoczynku. Grecja jest bardzo piękna i ciągle atrakcyjna turystycznie. Ja jednak z największym sentymentem odwiedzam miejsca, gdzie mieszkali moi rodzice i rodzeństwo, gdzie jeszcze żyją wspólne wspomnienia. To takie osobiste oazy wyciszenia i regeneracji sił.

Z czego bywasz zadowolona?

-  Życie niesie różne niespodzianki. Staram się umieć cieszyć z małych rzeczy, aby móc cieszyć się z dużych i ogromnych. Na pewno wiele radości i satysfakcji przyniosła mi i moim muzykom nasza ostatnia płyta zatytułowana „Miłości ślad”, w której można odnaleźć trochę inną Eleni. Nie tylko na wesoło i w greckich rytmach, ale też trochę nostalgicznie i nastrojowo. Najwięcej satysfakcji sprawiają mi spotkania z moją wierną i kochaną publicznością, która jest niezawodna podczas koncertów. Niedawno byłam ponownie w Stanach Zjednoczonych, gdzie zgotowano im wyjątkowo gorące przyjęcie. Po koncertach miałam okazję słyszeć od rodaków wielką ilość miłych i ciepłych słów kierowanych pod moim adresem. Nie ukrywam, że takie spotkania dodają mi otuchy.

Artyści niechętnie mówią o swoich związkach z Bogiem. Ty nie masz chyba takich ograniczeń.

- Myślę, że mówienie o wierze i relacjach z Bogiem nie jest tak istotne dla pogłębienia wiary, jak życie wiarą czy wypełnianie jej w życiu codziennym. Człowiek, rodzina oddalająca się od Boga narażona jest na wiele niebezpieczeństw, których może nie przetrwać. Modlitwa, przystępowanie do sakramentów świętych i życie w bliskości Boga to faktycznie dla wielu współczesnych ludzi sukcesu- nie modny przepis na życie, ale ja myślę, że jedyny skuteczny. Wszyscy pragniemy spójności pomiędzy naszymi słowami a czynami. Ja też. Ale nie zawsze jest to takie proste w realizacji i po ludzku nie zawsze nam się to udaje. Dlatego zawsze wzmacniam się szczególną modlitwą koronką do Miłosierdzia Bożego, kiedy wypowiadam słowa „Jezu, ufam Tobie! Bo jak nie Tobie, to komu? Jestem przekonana, że jeżeli ufamy Panu Bogu, to nie możemy mieć ograniczeń w mówieniu o naszych związkach z Bogiem.

ZOBACZ ZDJĘCIA Z TEGO WYDARZENIA
KOMENTARZE
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usługi zgodnie z polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.