Pozytywnie zakręcony: Uzdolniony stolarz i artysta
Autor: Istvan Grabowski
Data publikacji: 01.05.2017, 19.00
fot. Istvan Grabowski
Znajomi twierdzą, że do sceny ma szczególne predyspozycje. Czuje się na niej swobodnie, potrafi improwizować i zawsze wypada idealnie. Na co dzień śpiewak ze styrzynieckiego Barwinka spełnia się w zupełnie innej roli…
Jan Barnasiuk ze Styrzyńca zajmuje się uprawą zbóż z całkiem niezłym skutkiem. Co prawda, styrzyniecka ziemia nie jest zbyt uprawna, ale przy odpowiednim nawożeniu daje niezłe plony. W wolnych chwilach, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym pan Jan oddaje się stolarce. A że ma do tego szczególną smykałkę, realizuje nietypowe zamówienia, jakich odmawiają inni rzemieślnicy. Robił już meble na zamówienia, drzwi, altanki, sanki i bryczki.

Największą przyjemność sprawił mu jednak remont 100-letniej chaty, jaką w pół roku zamienił w letniskowy domek myśliwski. Właściciel ze stolicy jest nim zachwycony. Aby sprostać zadaniu, stolarz musiał wykazać się nie lada pomysłowością. Poprzedni właściciele pozostawili niczym nie wyróżniający się parterowy domek, który po generalnym remoncie zamienił się w funkcjonalne mieszkanie z użytkowym poddaszem. Co ciekawe, pan Jan pracował w pojedynkę, przerabiając nawet samodzielnie stary piec kaflowy. Oryginalnie zdobione wnętrze nawiązuje do dawnych tradycji budowlanych z widocznymi belkami sufitowymi i drewnianymi schodami.

Efekt pracy stolarza ze Styrzyńca wzmocnili jeszcze fachowcy z Mazur. Przykryli dom grubą warstwą strzechy z trzciny. Ten dach i zdobione drewniane okiennice czynią z domku na skraju lasu istną perełkę architektoniczną. Zadowolenie właścicieli spowodowało jeszcze jedno nietypowe zamówienie. W Warszawie przyszło mu urządzić piwnicę góralską, ze ścianami z drewnianych bali i sufitem zdobionym belkami. Właściciel zaplanował wnętrze w stylu myśliwskim, co ogromnie spodobało się zapraszanym do piwnicy gościom.

- Po takich zadaniach mam wrażenie, że nauka nie poszła na marne - zwierza się stolarz. W domowym warsztacie urządzonym w piwnicy zgromadził narzędzie potrzebne mu do wykonania projektowanych przez siebie, a jakże nietypowych mebli. Różnią się tym od fabrycznych, że są solidne, trwałe i starannie wykończone. Na renomę pracuje się latami, ale nikt jej potem nie może odebrać, bo wyroby rzemieślnika są jego najlepszym świadectwem.  
Latem Barnasiuk zajmuje się rolnictwem. Przejął w użytkowanie kombajn byłego kółka rolniczego i pomaga sąsiadom w zbieraniu plonów. Na nudę nie narzeka, bo każdą wolną chwilę wypełniają mu próby Barwinka. - Cieszę się, że mam co robić. Dzięki pracy z zespołem mogę być stale wśród ludzi i doskonalić umiejętności. Wiele to dla mnie znaczy.



KOMENTARZE
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usługi zgodnie z polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.