Sylwia Kalinowska: Pozytywnie zakręcona - Nie tylko Anielice (Foto, Wideo)
Autor: Istvan Grabowski, Wideo Ryszard Godlewski
Data publikacji: 14.03.2017, 01.20
Ryszard Godlewski, Istvan Grabowski
Sylwia Kalinowska uchodzi za osobę kruchą i nietuzinkową. Dzięki obrazom wystawianym w różnych miejscach (Europy i kraju) oraz intrygującym wyprawom w odległe punkty na ziemi, próbuje spełniać się nie tylko w malarstwie. Zajęła się fotografowaniem, tańcem, projektowaniem ceramiki i odzieży.

Pochodzi z Janowa Podlaskiego, a na stałe mieszka w Białej Podlaskiej. Zdolności plastyczne ujawniła dosyć wcześnie, bo jeszcze w szkole podstawowej. Ukończyła biologię i naukę o ziemi na lubelskim Uniwersytecie Przyrodniczym, Collegium Civitas w Warszawie (historia sztuki) oraz Wydział Artystyczny UMCS.

Wideo: Ryszard Godlewski


Od 13 lat maluje zawodowo i jak twierdzi, sztuka jest dla niej spełnieniem oraz sposobem na życie. Prace Sylwii koncentrują się na kilku cyklach tematycznych. Z powodzeniem malowała już urodę janowskich arabów, monstrualne ważki kojarzące się z poezją Leśmiana, łąki z bogactwem letnich barw, emanujące ciepłem i zadumą twarze kobiet, a także sugestywne nadbużańskie Anielice.

Ogromne powodzenie zapewniły artystce obrazy malowane na deskach wyjętych z rozbiórki starych domów, potarganych przez czas i wpływy natury. Malowanie na deskach naruszonych zębem czasu stało się wyrazem poszukiwania nowych form ekspresji, bardzo dobrze przez miłośników jej malarstwa.

- Moja sztuka jest emocjonalna, toteż wszystko, co mnie dotyka znajduje wyraz w obrazach. Zdarzają się tam diaboliczne przełomy, pełne uniesień i ekspresji – zwierza się artystka. Emocje dają też o sobie znać podczas malowania portretów różnych ludzi, a zwłaszcza kobiet spotykanych na artystycznej drodze.

Sukces kojarzy się Sylwii z możliwością łączenia młodzieńczej pasji z pracą zawodową, która wciąż budzi pozytywne wrażenia u osób odwiedzających jej wystawy. Przychylny odbiór wyzwala chęć tworzenia, rozwijania zainteresowań twórczych, które wciąż ewoluują.

Artystka prezentowała swe prace na licznych wystawach krajowych i międzynarodowych. Zdobiły one też okładki Podlaskiego Kwartalnika Kulturalnego i były tematem pięknego albumu „Konie… anielice i nadbużańskie łaki” wydanego przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Białej Podlaskiej i Towarzystwo Miłośników Podlasia.

- Zawsze marzyło mi się znalezienie miejsca do tworzenia czegoś niebanalnego i dzięki przychylności losu mogę to robić, na co dzień. Malowanie (kojarzone z poszukiwaniem nowych form wyrazu) pozwala mi patrzeć na życie optymistycznie i cieszyć się z postępów moich córek. Praca artystyczna wzbogaca mnie wewnętrznie

i rozbudza moją wrażliwość. Dzięki temu czuję się szczęśliwa – dodaje Sylwia Kalinowska.

 


KOMENTARZE
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usługi zgodnie z polityką plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.